Nie dotykaj mnie

„Nie dotykaj mnie” to słowa które powiedział Jezus do Marii Magdaleny po swoim zmartwychwstaniu. Można je też przetłumaczyć ” Nie zatrzymuj mnie”, „Nie obejmuj mnie”. Usłyszałam ostatnio te słowa w związku z tytułem 11 Festiwalu Nowe Epifanie w Warszawie. Te słowa zwróciły moją uwagę i wyczuliły moją uwagę na temat dotyku. W Ewangelii wg. św. Mateusza, w opisie przemienienia na górze, uczniowie pełni lęku padają na twarz przed Chwałą Jahwe. Obecność i Świętość Boga powoduje taką reakcję człowieka. Natychmiast nasunęło mi się skojarzenie z objawieniem Boga Mojżeszowi w krzewie ognistym, gdzie padają słowa „Zdejm sandały, bo ziemia na której stoisz jest święta”, albo epizod ze sceny przewożenia Arki Przymierza do Jerozolimy, kiedy samo dotknięcie Arki powoduje śmierć.(1Krn13). Ale scena Przemienienia kończy się inaczej. Oto sam Jezus dotyka uczniów mówiąc im: 'Nie lękajcie się” Jaki to przejmujący dotyk. Jaka bliskość Boga. Jezus sam znosi barierę między sobą a człowiekiem. Boga nie trzeba się już bać. Z tym wiąże się przyjmowanie Komunii św. na rękę. Dotknięcie Boga. Przejmujące doświadczenie.

Z drugiej strony dotyk międzyludzki. Pierwsza scena to wzajemne przytulenie się moich dzieci : dorosłego syna i nastoletniej córki; reakcja spontaniczna na przywitanie. I przedłużająca się scena, w której siostra  trwa przytulona, a brat głaszcze ją po plecach. Potrzeba bliskości, dotyku, zaopiekowania się i bycia zaopiekowanym. Druga scena to dotyk jako zagrożenie, to źródło rozprzestrzeniania się koronawirusa. Podanie sobie ręki na znak pokoju jako element zagrożenia. Co za paradoks. Codziennie uczestniczę we Mszy i z niepokojem czekam na ten moment. Czy druga osoba też chce mi podać rękę? Bo ja chcę, to ma dla mnie duże znaczenie dla poczucia wspólnoty, dla poczucia że jesteśmy razem, blisko. I siedzący obok, przede mną i za mną wyciągają do mnie rękę z serdecznym uśmiechem, z tą nicią powiązania wspólną nadzieją, i z tą pewną nieśmiałością, czy ja też tego chcę. Wredny ten wirus, uderza w więzi międzyludzkie, we wzajemną bliskość, zaufanie. Drugi człowiek staje się zagrożeniem. Co gorsza, to ja mogę być zagrożeniem dla drugiego, mogę mu przynieść nawet śmierć.

Jezu, tak bliski , nie dozwól, abym stała się przyczyną nieszczęścia dla drugiej osoby. Jezu, Tobie ufam .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi