Stagnacja

Ciekawa rzecz, po okresie intensywnych myśli i doświadczeń wiary, kiedy już uświadomiłam sobie moje uzdrowienie i sformułowałam świadectwo, wpadłam w okres stagnacji. Czuję się pusta, byle jaka i ciągle powraca do mnie myśl, że teraz POWINNAM coś zrobić, w coś się zaangażować, podjąć jakieś działanie, a w szczególności jakąś służbę innym. Kiedyś na kazaniu ksiądz przytaczał dialog dwóch osób, z których jedna skarżyła się drugiej na wewnętrzną pustkę, a druga stwierdziła że to dobrze, bo teraz Jezus może tą pustkę wypełnić. Dlatego nie tak bardzo przejmuję się tą pustką, chociaż zapewne POWINNAM podjąć jakąś inicjatywę w celu otworzenia się na obecność Jezusa i Jego łaskę. Ale jakoś nie wiem co, nie wiem jak i jakoś nie bardzo mi się chce. Kompletna stagnacja w myśleniu, modlitwie osobistej i chceniu. Jezu, przychodzę do Ciebie z tym moim byle czym i proszę Cię, napełnij mnie Sobą i poprowadź tam, gdzie chcesz. Chcę podjąć jakieś postanowienie, aby słowa mojej modlitwy nie były  puste. Jaki gest mogę uczynić, kiedy nie bardzo wiem co i nie bardzo mi się chce? Jezu, Ty znasz moje myśli i kochasz mnie najbardziej na świecie. Podejmę codzienną modlitwę koronką do Bożego Miłosierdzia i zainteresuję się wolontariatem w hospicjum. Chcę podąć drogę małych wyrzeczeń, ale obawiam się że ta droga mnie przerasta. Jezu, Ty znasz moje myśli i kochasz mnie najbardziej na świecie. Spójrz na moje nieśmiałe postanowienia, Ty wiesz co z nimi zrobić. Jezu, ufam Tobie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi