Byłam dzisiaj na Mszy św.

Byłam dzisiaj na Mszy św. Była nas garstka – może 20 osób. Dlaczego tak mało? Przecież mogłoby być 50 , a w razie większej ilości chętnych ksiądz proboszcz odprawiłby jednocześnie drugą Mszę w górnym, jeszcze nie wykończonym kościele. Ale nie było takiej potrzeby. Kto nie przyszedł dzisiaj na Mszę? Przede wszystkim osoby dla których uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii jest tylko ciążącym obowiązkiem. Potem osoby z grup ryzyka, starsi i chorzy, a także dzieci i młodzież. Następnie ci, którzy boja się zarazić koronawirusem ze względu na siebie lub bliskich. Wreszcie te osoby, które kierując się miłością bliźniego nie chcą się przyczyniać do rozpowszechniania się zarazy. Kto przyszedł na Mszę? Najpierw księża,aby odprawić Mszę. Dwóch, bo dwie intencje. Dwóch, bo w celach higienicznych jeden podaje Komunię św. do ust, a drugi na rękę. Następnie szafarz aby służyć. Potem osoby które złożyły intencje. No i jeszcze kilka innych. Czym się kierowali? Nie wiem. Mogę powiedzieć czym się kierowałam ja. Uważam, że nie ma dostatecznych podstaw aby tak łatwo rezygnować z Eucharystii, której znaczenie jest nie do przecenienia i której nie zastąpi żadna transmisja. Eucharystia dla życia duchowego jest równie potrzebna jak pokarm dla ciała. Idę do sklepu po jedzenie dla rodziny. Stoję w kolejce, dotykam różnych rzeczy, oddycham. Ryzyko przeniesienia koronawirusa jest tu takie samo, a jednak mając świadomość grożącego niebezpieczeństwa dla mnie, dla bliskich, dla osób mi nie znanych i bardziej narażonych na negatywne skutki choroby nie rezygnuję. Byłabym faryzeuszem rezygnując z tego powodu ze Mszy św. Zresztą idę na Mszę z pełną ufnością, z oddaniem się Bogu i mam wewnętrzną pewność, że nic złego mnie i ludzi obok mnie nie spotka, ze Bóg, który ma moc nad wirusem, ochroni nas przed zarażeniem siebie, a przede wszystkim przed zarażeniem innych, słabszych. To nie znaczy, że lekceważę procedury i zasady bezpieczeństwa, ale nie poddaję się lękowi, lecz ufam Bogu. W Nim jest źródło miłości bliźniego, i idę z tego źródła zaczerpnąć, bo bez Eucharystii obumarłabym wewnętrznie. Takie są moje motywacje, moje przemyślenia, to nie znaczy, że chcę je narzucić komukolwiek innemu, albo że nie szanuję przekonań innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi