Każde moje dziecko ma problemy

Chyba nadszedł moment, kiedy zaakceptowałam fakt, że zasadniczo każde z moich dzieci potrzebuje pomocy psychologicznej w poradzeniu sobie z problemami emocjonalnymi. Jako rodzina uczestniczymy w terapii już ponad rok. Moja relacja z mężem jest w permanentnym kryzysie. ( Ja właściwie nie widzę możliwości uzdrowienia tej relacji) Dzieci mają mniej lub bardziej nasilone objawy depresyjne, problemy adaptacyjne i społeczne, kompleksy i obniżone poczucie własnej wartości. Tej  prawdy starałam się  przez długi czas  nie dopuścić w pełni do mojej świadomości. Bo to w moich oczach dyskredytowało mnie jako żonę, matkę i osobę zaangażowaną w wiarę. Ale chyba lepiej otworzyć oczy na prawdę i szukać koniecznej pomocy; niż dla ratowania ułudy ryzykować jakąś tragedię. Bo do tragedii jeszcze nie doszło chociaż otarliśmy się o nią. Córka miała natrętne myśli samobójcze, i gdyby nie interwencja terapeuty nie wiadomo jak by się to skończyło. Wierzę, że Bóg ocalił moje dziecko za pośrednictwem tej osoby, i wzbudzam w sercu akty ufności jeśli chodzi o przyszłość wszystkich dzieci. Ze swojej strony staram się z dziećmi rozmawiać, a przede wszystkim dać im przestrzeń do wypowiedzenia siebie. Jestem przekonana, że wypowiedzenie swoich skrywanych uczuć i myśli już ma znaczenie terapeutyczne, bo obiektywizuje je i uwalnia od wewnętrznych „demonów”. Myślę,że kluczowe jest wzmacnianie poczucia podmiotowości i sprawczości u dzieci. I to nawet kosztem tego, że coraz śmielej wypowiadają poglądy inne niż moje i cenią inne wartości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi