Boże ciało

Byłam wczoraj na „Bożym Ciele”. Pierwsza moja myśl po zakończeniu projekcji i pytanie do dwójki dorosłych dzieci, z którymi byłam w kinie, to czy moja 14-letnia córka może ten film obejrzeć? Bo kolejnego dnia miała iść z licealną klasą na ten film do kina. Moja odpowiedź była negatywna. Córka mnie poparła, syn nie do końca. Po dokonaniu bilansu strat i zysków zdecydowałam, że zatrzymam moją licealistkę w domu. Choć film ma granicę wieku 15 lat myślę, że jest ona zaniżona. Dużo przemocy, wulgaryzmu i sceny z seksem są gorszące. Sama historia też nie jest łatwa.  Nie neguję wartości i przesłania filmu, ale myślę, że wymaga on pewnej dojrzałości i odporności odbiorcy.

Jakie znaczenie ma dla mnie osobiście ten film.? Rozpoznałam w moim życiu podobną sytuację. Ciągle tkwię wewnętrznie w nieprzebaczeniu i oskarżeniu. Tym odrzuconym jest mój mąż. Moja relacja z nim jest totalnie niechrześcijańska. Jestem zamknięta aby nie doświadczyć zranienia. Staram się go ignorować aby nie czuć się nieszczęśliwa. Podejmowane przez nas próby naprawy tej sytuacji zakończyły się fiaskiem. (Myślę, że nie byliśmy jeszcze dostatecznie zdeterminowani.) W filmie były słowa o przebaczeniu, że nie oznacza ono zapomnienia ale miłość. To do mnie przemawia . Mam prawo do swoich uczuć, ale nie zobowiązują mnie one do pielęgnowania negatywnej postawy. Nie wiem jak sobie poradzić z tą ślubowaną miłością, ale widzę że istnieje bardziej podstawowy problem, czy ja w ogóle chcę. Myślę że od tego zacznę. Od modlitwy o miłość do męża, co będzie moim aktem chcenia. A także od spędzania z nim czasu na rozmowie. Nie chodzi o jakąś głęboką wymianę myśli i uczuć (to jest totalnie niemożliwe), ale o proste podstawowe zainteresowanie drugą osobą. Jezu przyjmij moje chwilowe dobre chęci i je pobłogosław. Amen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi