Boże Ciało cz.2

Film „Boże Ciało” jest dla mnie wciąż przedmiotem refleksji i źródłem natchnienia. Wracając do moich poprzednich rozważań nt. mojego małżeństwa , trwam w poczynionych tam postanowieniach. Szukając formy modlitwy wyrażającej moją wolę kochania męża odkryłam ją w Komunii św. Prawie codziennie uczestnicząc we mszy św. przyjmuję Jezusa w komunii św. jako lekarstwo na brak miłości do męża. ” Panie, nie jestem godna, abyś przyszedł do mnie ( za względu na brak miłości), ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja (z braku miłości)”. Ważne, aby moja modlitwa była szczera, a intencja autentyczna. To jeszcze jedna refleksja po obejrzeniu filmu. Modlitwa to najpierw szczere mówienie do Boga. Niedawno czytałam na DEONie artykuł o cierpieniu. Zwróciły moją uwagę słowa opisujące scenę spotkania Jezusa z uczniami idącymi do Emaus , wskazujące na pierwszą czynność jaką Jezus zrobił gdy dołączył do nich – zapytał  o czym rozmawiają i w ten sposób zachęcił ich do opowiedzenia o tym, czym żyją. Jezus więc wsłuchuje się w to, co szczerze i z prostotą  mówi do Niego człowiek, szczególnie o przeżywanym przez siebie cierpieniu, bólu, niepokoju, smutku, lęku, złości. Jezus najpierw słucha, dopiero potem mówi, wyjaśnia, pociesza, daje nadzieję.  Ta refleksja stała się podstawą tworzonego przeze mnie konspektu spotkania kręgu biblijnego, zadania na studiach.  Po modlitwie uwielbienia i wezwaniu Ducha Świętego najpierw jest czas na mówienie do Boga z prostotą o tym , co przeżywam, a dopiero potem na wsłuchiwanie się w to, co On chce mi powiedzieć przez Swoje Słowo. Mottem są dla mnie słowa Ewangelii: „Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy aby Go słuchać”. Odnajduję się wśród tych grzeszników, którzy mają prawo zbliżać się do Jezusa i słuchać Go. Po rozważeniu Słowa jest czas na odpowiedź np. w formie postanowienia, potem kolej na dzielenie się z innymi i modlitwę dziękczynienia. Zredagowałam taki konspekt, który odpowiada moim potrzebom. Sama chciałabym uczestniczyć w spotkaniach o takim przebiegu. Ale właściwie co stoi na przeszkodzie aby rozpocząć praktykę mówienia do Boga i słuchania Go. Zawsze łatwiej jest rozważać coś teoretycznie niż wziąć się do roboty. Szkoda czasu, wysiłku i ewentualnego narażenia się na frustrację z powodu niepowodzenia. Tym bardziej czuję się przynaglona do poświęcenia Bogu czasu, wysiłku i mojego dobrego samopoczucia. Rozpoczynam od jutra (obym nie mówiła tego codziennie). Amen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi