Nadużycia w towarzyszeniu duchowym

„Jean Vanier wykorzystywał seksualnie kobiety, wobec których pełnił posługę poradnictwa duchowego.(…) Każda z nich poinformowała, że Jean Vanier nawiązał z nimi stosunki seksualne, zwykle w kontekście towarzyszenia duchowego.(…) kobiety te zgłosiły podobne fakty związane z bardzo niezwykłymi wyjaśnieniami duchowymi lub mistycznymi wykorzystanymi do uzasadnienia tych zachowań. Działania te świadczą o głębokim wpływie psychologicznym i duchowym Jeana Vaniera wobec tych kobiet(…)” napisał dziś Deon. A 9 miesięcy temu, z okazji śmierci Jeana Vaniera,  nazywał go jednym z najbardziej znanych współczesnych świadków Jezusa Chrystusa. Myśleliśmy o nim jak o świętym, dlatego tym większy jest szok.

Doświadczenia dotyczące nadużyć związanych z kierownictwem lub towarzyszeniem duchowym nie są mi obce. Byłam przez wiele lat członkiem wspólnoty, gdzie normą było posiadanie kierownika duchowego (kapłana) oraz korzystanie z posługi świeckich doradców duchowych. W pewnym momencie władze kościelne stwierdziły wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu tej wspólnoty, dotyczyły one m.in. praktyki kierownictwa duchowego.  Kapłani stosowali często głęboką ingerencję w życie penitenta, ukazując ją jako wolę Bożą i tworząc aurę lęku w przypadku nie podporządkowania się wskazówkom.Szczególnie podatne na manipulacje były osoby niosące bagaż zranień i szukające oparcia, a jednoczenie gorąco pragnące radykalnego pójścia za Jezusem. Nie twierdzę, że kapłani działali w złej woli, raczej przykład szedł z góry (od kierowników kierowników), a oni rozumieli swoją działalność jako pełnienie woli Bożej. Dlatego dobrze rozumiem atmosferę zależności i ślepego zaufania kierownikowi duchowemu, który nadużywając swej władzy manipuluje penitentem. Chociaż ja ostatecznie wyszłam z takiej relacji bez szwanku ( przynajmniej po tylu latach już tak jest), moja koleżanka została bardzo głęboko zraniona, zniekształcona została jej psychika i nie może się pozbierać do tej pory. Mówi, że nikt jej nie zrobił tyle krzywdy co ludzie Kościoła. Wciąż nie może się wyrwać z tego zaklętego kręgu poczucia zależności i lęku, który paraliżuje każdą próbę podjęcia jakiejś życiowej decyzji i aktywności.

Jezu, powierzam Ci moją koleżankę, która tak bardzo Cię szuka i potrzebuje. Proszę Cię, uzdrów ją i przywróć jej radość, nadzieję i siłę wewnętrzną. Amen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi